środa, 11 listopada 2015

Kilka słów o artykule o świnkach morskich w gazetce reklamowej

W listopadowym numerze darmowej gazetki promocyjnej sieci sklepów zoologicznych Zoo Karina opublikowano artykuł o świnkach morskich (nazywany artykułem o kawiach domowych. Niby też dobrze, ale nie rozumiem tego jarania się nową nazwą naukową. Nazwa potoczna przecież nie uległa zmianie). Oczywiście nie mogłam się oprzeć, żeby nie napisać kilku słów na ten temat - każdy pretekst do notki jest przecież dobry.;)

Na początku powiem, że artykuł, jak na publikację w gazetce reklamowej, trzyma całkiem przyzwoity poziom. Nie ma w nim żadnych kardynalnych błędów (no prawie nie ma, ale o tym później) i w sumie widać, że autor chciał jak najlepiej, ale reklamowy format tekstu to i owo na nim wymusił.


Przede wszystkim bardzo dobrze, że autor tekstu zaznaczył stadność świnek morskich, sugerując, że warto rozważyć nabycie dwóch osobników (szkoda, ze nie ma wzmianki o tym, że powinny być tej samej płci). Trochę mam w tym kontekście problem z klatką, bo polecono w tekście co prawda bardzo dobry model, ale nikt się nie zająknął, na jaką liczbę świnek są to odpowiednie wymiary (polecano osiemdziesiątkę).

Zdziwił mnie artykuł o żywieniu, bo jako polecaną karmę bazową wymieniono Versele Laga Cavia Complete, która jest rzeczywiście bardzo dobrą karmą (na fotkach towarzyszących artykułowi jest też Cavia Nature tej samej firmy, również dobra). Trochę gorzej, że jako świetne uzupełnienie diety proponują kolby Vitacraftu. Widzicie, kolby składają się głównie z ziaren, których w diecie świnek powinno się unikać. Jeśli już koniecznie chcecie uszczęśliwić pupila takim smakołykiem, to podajcie raczej kolbę lucernową. Ale i to niezbyt często, gdyż to taki świński fastfood - smaczne, ale niezdrowe i bezwartościowe w sumie.

No nie, nie do końca.
Właściwie największym błędem, jaki w tym artykule znalazłam, było wspomnienie szelek jako sympatycznego zamiennika transportera. Dlaczego nie jest to dobry pomysł już kiedyś pisałam

Poza tym, że w tekście brakuje tak ze dwóch trzecich przecinków i nie mam pojęcia, czy ktokolwiek po napisaniu w ogóle go czytał przed publikacją, własciwie nie jest taki zły. Jasne, zawiera kilka błędnych informacji i ma na celu bardziej zareklamowanie oferty sklepu niż doradzenie przyszłym opiekunom świnek, ale jeśli ktoś skompletuje wyprawkę dla swojego zwierzaka na tej podstawie, to raczej nikt nie ucierpi. Mogło być gorzej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz