środa, 18 maja 2016

Kwestie do przemyślenia, zanim zdecydujecie się na świnkę morską

Sprowadzenie do domu każdego zwierzęcia powinno być decyzją gruntownie przemyślaną. Gryzonie mają jednak tego pecha, że są stosunkowo (albo nawet i bardzo) tanie, w związku z czym częściej niż psy czy koty bywają spontanicznie nabywane lub prezentowane przyszłym właścicielom. To bardzo niedobrze, bo nawet sprowadzenie do domu tak niepozornego zwierzaka, jak świnka morska (o tym, skąd najlepiej świnki wziąć, pisałam tutaj) pociąga za sobą pewne konsekwencje. Postanowiłam w tym poście omówić w punktach kilka kwestii, które powinniście szczególnie pieczołowicie rozważyć, zanim wybierzecie świnkę na swojego przyjaciela.
Przeczytaj, zanim dołączysz do naszej strony Mocy, młody padawanie.
1. Pieniądze
Najbardziej przyziemna i najbardziej kluczowa z kwestii. Sama świnka jest stosunkowo tanim zwierzakiem (choć i tak jednym z najdroższych popularnych gryzoni w sklepach), jej utrzymanie jednak swoje kosztuje. Kiedyś pisałam o tym, ile kosztuje mniej więcej utrzymanie podstawowe. Ale to wcale nie jest najgorsze. Nie jest najgorsze też kupno wyprawki, która swoje kosztuje (c'mon, klatką 20x40cm za 50 zł świnki nie zadowolicie. Nawet o tym nie myślcie). Najgorzej jest, kiedy świnka zacznie chorować. 

Wydaje się, że leczenie powinno być tańsze, niż w przypadku psa czy kota, no bo przecież świnka mniejsza, mniej leków zużywa i w ogóle... Błąd. Właśnie dlatego, że świnki są mniejsze, ich leczenie jest droższe (zwłaszcza, jeśli przeliczymy koszt na kilogram masy ciała). Bo wymaga drogiego i specjalistycznego, mniejszego sprzętu. Bo operowanie takich drobnych narządów jest dużo trudniejsze, niż dużych. Bo specjalizacja ze zwierząt egzotycznych to dodatkowy koszt, którego zwrotu z czasem wet oczekuje. Bo trzeba zakupić inne leki, niż standardowe psio-kocie (czasami). Poza tym, jeśli nie mieszkacie w dużym mieście, to na poważniejszy zabieg najprawdopodobniej będziecie musieli dowieźć zwierzaka o innego, a to też kosztuje. I czasem trzeba dowozić regularnie, co kilka tygodni (gdy trzeba korygować zęby)... Więc kwestie finansowe należy przemyśleć najpierw. I to najgłębiej.


2. Alergie
Świnka morska, zaraz po kocie, jest jednym z najbardziej uczulających zwierząt domowych. Jednym z głównych powodów pozbywania się świnek jest właśnie alergia właściciela. Kwestia jest dość delikatna, bo czasem alergia ujawnia się po kilku latach hodowania gryzonia a i nie każda jest tak silna, żeby wymusić na właścicielu oddanie zwierzaka, ale warto ją wziąć pod uwagę, planując nowego domownika. Zwłaszcza, że w przypadku świnek alergenem są nie tylko wydzieliny zwierzaka, ale też wszelkie pyłki roślinne i kurz, które nierozłącznie wiążą się z sianem, będącym podstawą diety.

Dlatego, jeżeli w waszej rodzinie alergie są powszechne, to może warto się zastanowić, czy akurat świnka jest najlepszym pomysłem. Nawet jeśli chwilowo nie jesteście na nic uczuleni (fakt, że nie jesteście na psy czy koty nie znaczy, że na świnki też nie będziecie. Znam osobiście ludzi, którzy mogą godzinami siedzieć z psem czy kotem na kolanach i nic im nie jest, a dwie godziny w jednym pokoju ze świńską klatką zamieniają ich w zakatarzone nieszczęścia).

(I przy okazji jeszcze jedna rzecz. NIGDY, absolutnie nigdy nie pozwólcie wmówić sobie, że zwierzę bezwłose jest hipoalergiczne - i dotyczy to wszystkich gatunków ssaków. Wbrew powszechnemu mniemaniu to nie sierść jest alergenem - ona tylko bardzo ułatwia rozprzestrzenianie się alergenów. Uczula złuszczony naskórek i wydzieliny skóry, a nawet mocz - a tak konkretnie to zawarte w nich białka. Więc nawet zakup całkowicie łysej świnki/psa/kota/niepotrzebne skreślić nie rozwiązuje problemu. A jeśli ktoś próbuje wam wmówić coś innego, to albo nie wie, o czym mówi, albo chce was naciągnąć).

3. Weterynarz
Nie każdy wet zna się na gryzoniach, a im mniejsza miejscowość, tym o takiego trudniej. A świnki to delikatne zwierzątka o specyficznych potrzebach. Zwłaszcza w kwestii dentystyki, bo często zdarza im się miewać nawracające problemy z zębami. Dlatego zastanówcie się, czy będziecie mięli możliwość regularnego wożenia świnki np. do sąsiedniego miasta, jeśli będzie taka potrzeba. Jeśli nie ma takiej możliwości, może jednak lepiej zdecydować się na kota?


4. Czas
Świnka morska może nie ma takich potrzeb socjalnych jak pies (oczywiście mówię tu o potrzebach związanych z ludźmi. Bo kwestią bezdyskusyjną jest, że śwince druga świnka jest do szczęścia niezbędna), ale też kontaktu z właścicielem potrzebuje. Momo na przykład, jeśli nie poświęca jej się uwagi przez kilka dni z rzędu, robi się smutna, osowiała siedzi w kątku i traci apetyt. Dlatego zanim sprowadzimy te gryzonie do domu, należy tak przeplanować sobie dzień, aby codziennie móc poświęcić co najmniej pół godzinki na mizianie zwierzaka (zasada jest taka, że pół godziny na świński łepek. Jeśli wasze prośki lubią leżeć razem, to wszystkie można ułożyć na kolanach jednocześnie i w trzydzieści minut opędzić całe stado. Z moimi tak się nie da). Oczywiście codzienne czynności pielęgnacyjne też zajmują nieco czasu, ale nie jakoś szczególnie dużo. U mnie na przykład jest to trzy razy po 10 minut dziennie na sprzątanie i karmienie. Raz w miesiącu trzeba jednak poświęcić bitą godzinę na szorowanie klatek, a raz w tygodniu dodatkowe pół na wymianę żwiru (ale to akurat zależy głownie od tego, czym wykładacie klatkę - warta rozważenia kwestia w kontekście planowania świńskiego czasu). Więc liczcie się z czasem.

To chyba najważniejsze zagadnienia, zasadne dla wszystkich ssaków. Mam nadzieję, że notka komuś kiedyś pomoże.:)

2 komentarze:

  1. Post bardzo przydatny :) Szczególnie o pieniądzach i weterynarzu. Ja nacięłam się na gabinecie znanym od lat - świnka morska odeszła w wyniku "zabiegów" tamtejszych weterynarzy. Obecnie chodzę do weta poleconego, takiego, co i psy, i koty, i gryzonie... Dwie operacje, kilka wizyt kontrolnych i usg później (w czasie prawie 3,5 roku życia z moimi obecnymi świniami) - mogę stwierdzić, że takich ludzi ze świecą szukać.
    Pieniądze... O tym by można napisać epopeję. Ja już nauczyłam się planować: w jednym miesiącu kupuję 60 kg żwirku, w następnym 10 kg siana, potem 8 kg Cavię Complete... i tak na zmianę. Co miesiąc stałym wydatkiem jest zakup 4 opakowań podkładów higienicznych, raz do roku kocyki polarkowe + maty łazienkowe + duże obrusy ceratowe po 2 sztuki - bo moje świnie są trzymane wolnowybiegowo, mają swój kącik i git.
    Utrzymanie czterech świnek jest kosztowne i zapewne za to, co na nie do tej pory wydałam, mogłabym mieć wycieczkę luksusowym statkiem, co mi się marzy :)
    Dla przykładu w samym grudniu i styczniu wydatki, tak dla porównania: Cavia Complete 8 kg - 120 zł, Cavia Nature 10 kg - 100 zł, podkłady - ok. 56 zł, siano 10 kg - 66 zł (+ przesyłka 10 zł, ale zamawiałam też rzeczy dla pozostałych zwierzaków, które mam), weterynarz - 360 zł (operacja jednej samicy 300 zł, badanie kontrolne pooperacyjne pacjentki + usg drugiej samicy - 30 zł, znów kontrola pacjentki i usg trzeciej samicy - kolejne 30 zł), pellet 60 kg - 80 zł, trociny - ok. 16 zł. Jedzenia mokrego już nie liczę, bo w okresie zimowym tego idzie na tony. Czyli w ciągu półtora miesiąca (od początku grudnia do ok. 12 stycznia) wydałam na świnki ok. 700 zł - bez liczenia mokrej karmy, a to koszt ok. 30 zł tygodniowo zimą.
    Nie piszę tego, aby się pochwalić. Ale może ktoś to przeczyta i uświadomi sobie, że świnki to nie same przyjemności, ale wydatki. I to potężne wydatki. Ale cóż, ja nie żałuję ani grosza, co wydałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, dobry wet to rzadkość niestety. Mówię to jako mieszkanka ponad stutysięcznego miasta, w którym nie ma nikogo ze specjalizacją od zwierząt egzotycznych.:/
      O rany, dużo jedzą Twoje prośki.;) Mnie 5kg CN + 3,5kg C wystarczało na 4 miesiące, jak miałam 4 sztuki. Ale na warzywa mniej więcej tyle samo wychodzi, niestety. W ogóle żałuję, że nie mam gdzie przechowywać beli siana, bo bym sobie od rodziców ze wsi przywiozła i byłby o jeden wydatek mniej... Tak to mi wychodzi jakieś 220 zł na cztery sztuki miesięcznie średnio. Oczywiście bez weta, bo na szczęście względnie zdrowe. Ale na wiosnę ruszam z diagnostyką Momo, więc ten...

      Usuń